Ruiny Gede - wycieczka w Kenii
Wycieczki

Ruiny Gede – wycieczka w Kenii

Malindi już znamy. Teraz wybierzemy się pozwiedzać okolicę i zobaczymy ruiny Gede. Wiem, że wielu wczasowiczów uwielbia przebywać na basenie, zażywać słonecznych kąpieli i nie bardzo lubi włóczyć się po jakiś ruinach. Mamy ich w Europie pod dostatkiem ze znacznie ciekawszą historią (Rzym, Francja, Anglia). Nie mniej jednak ja chciałbym zwrócić uwagę, że Afryka też ma swoją historię. Szkoda, że biały człowiek chciał ją tylko wykorzystać. Zabrać to co ma najcenniejsze i wywieźć w inne zakątki świata. Wierzę, że za kilkadziesiąt lat ten piękny kolorowy ląd „zbierze się w sobie” i zostanie najbogatszym oraz super rozwijającym się kontynentem na świecie.  

Kocham historię, dlatego dzisiaj zabiorę Was w ruiny Gede

Gede to ruiny miasta z XII wieku. Znajdziecie je między Malindi, a Watamu. Miasto zostało założone przez bogatych Arabów z Malindi, którzy z jakiś powodów zostali wydaleni z Gede przez ówczesnego szejka, który rządził rejonem Malindi. 

Arabowie osiedlili się na wzgórzu. Zbudowali mur zewnętrzny wysoki na 3 metry. Następnie został zbudowany mur wysoki na 2 metry. Między tymi murami osiadła rdzenna ludność afrykańska Suahili. Stanowili oni służbę dla ówczesnych Arabów. Za murami zbudowali bowiem swoje domy i meczet.

Pierwotna nazwa miasta to Kilimani,  co w języku suahili znaczy wzgórze. Arabowie rozbudowali miasto, wybudowali 30 studni (były to studnie głębsze, płytsze, ale wody słodkiej w mieście nie brakowało). Ośrodek ten się rozwijał, prowadził handel morski. Z czasem nazwa rozrosła się o Mji (miasto). Do portu w Kilimani Mji przybywali kupcy weneccy, Chińczycy, Hiszpanie (dowody na ten handel można zobaczyć w niewielkim muzeum na terenie miasta, są tam chińskie monety, hiszpańskie nożyce, czy też koraliki weneckie).

Woda w mieście

W XV wieku wybudowano wielki meczet. Znajdował się on w pobliżu pałacu Sułtana (Sułtan w tym czasie zarządzał tym terytorium). Przed meczetem były wysokie zbiorniki, do których wpompowana była woda. Obmywali się nią muzułmanie przed wejściem do meczetu (zachowały się piękne monumentalne wejścia, 2 dla mężczyzn i 1 dla kobiet). Następnie woda ta była filtrowana i z powrotem uchodziła do studni. Niestety filtracja nie zabijała bakterii. Dlatego z czasem woda była brudna i skażona, co powodowało choroby zakaźne.

Podobnie wyglądała sytuacja w domach. Każdy dom miał łazienkę, ale woda krążyła i wracała do studni.

Bogactwo na przestrzeni wieków w cieniu choroby

W XV wieku miasto wręcz ociekało bogactwem. W XVI wieku na miasto najechali Nomadowie. Ściągnęła ich przede wszystkim słodka woda. Pokonali oni Arabów, którzy musieli opuścić swoje domy, ale także ludność Suahili została przegoniona. Wtedy też miasto zmieniło swoją nazwę na Gede, co w języku Nomadów oznaczało „Drogocenne”.

Nomadowie docenili bogactwo jakie mieściło się za murami Kilimani Mji. W XVII wieku nagle masowo zaczęły umierać głównie dzieci (ale dorośli również). Była to nie znana choroba w tym regionie i okoliczni sąsiedzi nie mieli na nią lekarstwa. Przypuszcza się, że była to cholera. Niestety o ile studnie okazały się przynosić dobrobyt, to budowa tuneli filtracyjnych, którymi brudna woda wracała do studni mogła rzeczywiście okazać się trucizną dla mieszkańców miasta. Ponieważ nie umiano jej leczyć, ludność praktycznie wymarła. Ci którzy przeżyli, uciekli. Okoliczni sąsiedzi uważali, że to zemsta od Boga. Nie mieli odwagi osiedlać się w mieście, które z dnia na dzień stało się „miastem widmo”.

Ruiny Gede stały się faktem

 W krótkim czasie Gede popadło w ruinę. Na żyznych kiedyś glebach porósł las. Dzisiaj możemy podziwiać tutaj Baobaby (w pobliżu dużego meczetu rosną dwa Baobaby – męski smukły wysoki i żeński nieco grubszawy jak na mamę dzieci przystało), jak również inwazyjne drzewo Parasito, które jest symbolem religijnym plemienia Kikuju.

Członkowie plemienia o zachodzie słońca modlą się wokół tego drzewa. Jest ono otoczone kamieniami w kształcie okręgu, obchodzą je siedmiokrotnie modląc się. To drzewo to po prostu pasożyt, który musi się na czymś opierać aby rosnąć.  W Gede można go zobaczyć jak otacza Boobab, a także jak wgryzł się w ruiny pierwszego meczetu (ten okaz ma 350 lat).

Ruiny Gede i tamtejsze drewa. Po lewej Sterciula, która ma 350 lat
Ruiny Gede i tamtejsze drzewa.

Innym ciekawym drzewem jest Sterculia. Drzewo, które ma bardzo gładki pień w kolorze żółtym i jest bardzo wysokie. Nie wspinają się na nie ani małpy ani węże ani człowiek, ponieważ kora jest śliska.

Koczkodany czarnosiwe w ruinach Gede

Gede potocznie jest nazywane miastem małp, bo można tutaj podziwiać małpki o nazwie Koczkodan czarnosiwy. Są to niegroźne, bardzo przyjazne małpy, które już na wejściu możemy podziwiać, karmić, robić sobie z nimi zdjęcia.

Rejon, który zamieszkują jest rozległy i podzielony na terytoria, którymi zarządza przywódca i tak mamy:

1. Rejon Baracka Obamy

2. Rejon Saddama Husajna

3. Rejon Alberta Einstaina

i rejon Filipa. Filip to przyjaciel naszego przewodnika Maitha. Maitha wychował go i nauczył różnych sztuczek. Dzisiaj Filip ma 9 żon oraz włada rozległym regionem. Przy tym wskakuje turystom na ramie i domaga się banana. 

Ruiny Gede - koczkodany
Ruiny Gede – koczkodany

Na trenie miasta znajduje się też park motyli – Kipepeo (w języku suahili).

Mam nadzieję, że ten tekst wielu z was zainspiruje do odwiedzenia ruin Gede. Blisko dwugodzinny spacer wśród zieleni jest naprawdę przyjemny.

Tekst opracowałam na podstawie opowiadań naszego przewodnika Maitha. Serdecznie go polecam (przewodnik anglojęzyczny i włoskojęzyczny). 

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyPowrót do sklepu